Sinelobus stanfordi – dlaczego jest ciekawym organizmem? Maleńkie stworzenia – tanaidy, to prawie najwięksi oportuniści mórz. Tanaidy jako oportuniści mórz
W tym tekście chcę nieco przybliżyć grupę zwierząt, którą się zainteresowałem. Są nią zwierzęta z rzędu Taniadacea. O ile o samej budowie wiadomo sporo, o tyle systematyka oraz ich biologia nadal są otwartą księgą do wypełnienia.
Opis gatunku: Sinelobus stanfordi
W tym artykule mowa o Sinelobus stanfordi (H. Richardson, 1901). Jednak należy nadmienić, że ma on liczne synonimy: Leptochelia philetaerus, Tanais estuaries (Pillai, 1954), Tanais fluviatilis (Giambiagi, 1923), Tanais herminiae (Mane-Garzon, 1943), Tanais philetaerus (Stebbing, 1904), Tanais stanfordi (H. Richardson, 1901), Tanais sylviae (Mello-Leitao, 1941).
- Heterotanais oerstedi
- Leptochelia dubia
- Tanais dulongii
- Tanaissus lilljeborgi
- Sinelobus standfordi
Zetknięcia z tanaidami
Dla polskiego wybrzeża jeszcze 50 lat temu charakterystycznym gatunkiem był tylko Heterotanais oerstedi, o czym wiemy, dzięki badaniom przeprowadzonym przez prof. Krzysztofa Jażdżewskiego. W tym okresie Pan Profesor dokonał zbiorów oraz oznaczył wiele zwierząt wyłapanych w Zatoce Puckiej.
Od roku 2006 swoją ekspansje na Bałtyk przypuścił Sinelobus stanfordi, który dzięki swojemu oportunizmowi i specjalistycznemu behawiorowi, szybko zdobywał kolejne regiony morza bałtyckiego.
W tym roku byłem świadkiem jak liczna jest to populacja. We wrześniu tego roku, wybraliśmy się na połów zwierząt do celów hodowlanych. Było to zaledwie kilka kamieni wyłowionych na głębokości około 0,8-1,5m (okolice klifu w Orłowie). Po przywiezieniu ich do Łodzi okazało się, że zdobyliśmy co najmniej kilkaset osobników Sinelobus standfordi oraz kilkadziesiąt osobników Heterotanais oerstedi.
Oczywiście, osobniki zostały przywiezione wraz z wodą w czterech 15 l wiadrach. Na miejscu zmierzyliśmy zasolenie wody (około 2-3 promile) oraz oceniliśmy, co i w jakich ilościach udało się złapać. W przeciwieństwie do oczekiwań, gatunek który 50 lat temu występował w Bałtyku, był nieliczny. Natomiast populacja Sinelobus stanfordi była dość licznie reprezentowana. Na jednym kamieniu było nawet kilkadziesiąt domków tych bezkręgowców.
Występowanie Sinelobus stanfordi
Kilka słów o biologii gatunku Sinelobus stanfordi
Udało mi się zaobserwować, że Sinelobus stanfordi jest gatunkiem, który do życia potrzebuje niewiele: jedynie trochę wody słonej/słonawej, twardy substrat oraz glony.
Początkowo hodowle prowadziłem udostępniając zwierzakom twardy substrat w postaci kruszywa szklanego i piasku. Hodowla w takich warunkach pozwalała obserwować proces i tempo budowy. Te maleńkie zwierzęta są bardzo pracowite. Wystarczy 48 godzin aby zbudowały sobie przy pomocy wydzieliny z gruczołów przędnych, ziaren piasku oraz drobnych glonów, dom o wielkości 2,5 – 4 cm. Budując swoje domki, kierują się one zawsze dostępnością pokarmu. Domki są budowane w miejscach, gdzie występuje pokarm w postaci materii organicznej pochodzenia roślinnego. Na początku eksperymentu podawałem im pokarm dla krewetek w postaci granulowanej spiruliny. Czego można było się spodziewać, tanaidy dobrze na niego reagowały i budowały swoje domy dookoła granulków pokarmu, umieszczając wyloty tuż przy nich. Jednakże taki pokarm raczej nie występuje w środowisku, więc zamieniłem go na pokarm roślinny pochodzenia naturalnego – zakwit glonów.
W akwarium 96 l hodowałem glony bałtyckie. W każdym pojemniku hodowlanym umieszczałem małą grudkę glonów. Sinelobusy zachowywały się tutaj podobnie jak przy sztucznym pokarmie z tą różnicą, że czasem budowały swoje domy bezpośrednio na glonach, a czasem w bliskiej odległości od źródła pożywienia.
Sinelobus stanfordi – zachowania
Sinelobusy toczą zaciekłe walki o swoje domki. Normalnymi zjawiskami są: włamywanie się do cudzych rurek, przepędzanie właściciela i zajmowanie ich przez nowych lokatorów. Natychmiast po włamaniu tanaid zaczyna przebudowę domku i wplątywanie swoich sieci w konstrukcje najechanego domostwa. Te nici służą mu również do orientacji w przestrzeni. Sinelobusy wychodząc z rurki zostawiają za sobą nić, która jest połączaną z ich domostwem. To dzięki tej nici orientują się jak wrócić do swojego domu, który jest ich schronieniem.Z moich obserwacji wynika, że tylko samice budują rurki. Samce swobodnie przemieszczają się po powierzchni glonów szukając samic gotowych do zapłodnienia. Samica po złożeniu jaj ukrywa się w rurce aż do momentu pierwszej wylinki swojego potomstwa w 16 st. C. Następowało ono po około 9 – 12 dniach od złożenia jaj. Młode już po pierwszej wylince uzyskują możliwość samodzielnego tworzenia sieci i budowania domków.Sinelobusy linieją dość często. Czas pomiędzy wylinkami jest stosunkowo krótki. Z moich obserwacji wynika, że jest to około 5 – 6 dni między kolejnymi wylinkami.
Sinelobus stanfordi – jeszcze trochę behawioryzmu
Silne związanie sinelobusów z glonami sprawia, że moim zdaniem to dzięki nim zawdzięczają one swój ogromny zasięg występowania. Co ciekawe, potrafią one bowiem silnie trzymać się kępki glonów i podróżować w ten sposób. Do budowy domków, jak wykazało doświadczenie, nie potrzebują one substratu. Są w stanie zbudować domek z wykorzystaniem jedynie wydzieliny gruczołów przędnych. Tak zbudowana rurka jest transparentna, co czyni z niej idealną do obserwacji zachowania tych małych i niezwykle ciekawych zwierząt.
Z kolei w ich sieciach często znajdują swoją kryjówkę inne zwierzęta, glony, pierwotniaki oraz nicienie. Opuszczone domki po sinelobusach są kryjówkami dla izopodów. Osobiście obserwowałem wylęg podwoika (Idotea), który się w nich ukrywał.Sinelobusy często porzucają swoje domki z niewiadomych przyczyn. Podejrzewam, że jest to związane z kolejnymi wylinkami. Z kolei biomasa produkowana przez pojedynczego osobnika jest bardzo duża. Można ją zmierzyć w prosty sposób. Mianowicie, ich nici rozpuszczają się w alkoholu izopropylowym, po odparowaniu można zdrapać osad i dokonać pomiaru masy.
Przyszłość Sinelobus stanfordi
Jeśli badania naukowców okażą się prawdziwe i Sinelobus stanfordi ma tak ogromny zasięg występowania oraz tak wielką siłę przebicia w środowisku, może go to uczynić jednym z największych oportunistów żyjących w morzach. Jest to potencjalnie świetny obiekt do obserwacji na przykład zjawisk czyniących zwierzęta inwazyjnymi.
Źródło: Praca własna
Zdjęcia: źródła własne